Julian latem zażywa kąpieli jeziornych i też morskich. Woda go nie przeraża, ale nie okazał się jakoś wielkim entuzjastą dużego zbiornika zwanego jeziorem. Większa frajda to paplanie się w błocie lub też obrzucanie błotem innych (dosłownie - choć może i w przenośni, bo jak na razie jego język ciężko rozszyfrować). Największym pozytywem jest to, że się nie boi ani wody, ani wodnych zjerzdżalni, ani wodnych stworzonek - ryby i wodne robactwo.
Jak nie nad jeziorem to obserwuje otoczenie z balkonu, robiąc z sobie z Billa podusię.