niedziela, 17 lutego 2013

Julian na domowo

Julian w domu jest bardzo pomocny i wbrew pozorom potrafi pomagać - trzeba go asekurować, ale jeśli da mu się możliwości to bywa nadzwyczaj samodzielny. Zupa czy deser przyrządzony wspólnie z dzieckiem smakuje duuuużo lepiej, a duma rozpiera serce. Niedawno dziadek Grzesiu z Babcią Bożeną też mogli przekonać się jak Julek daje sobie radę w kuchni. Jajecznica w wykonaniu dziadek - wnuczek była genialna!


 
Julian lubi odkrywać świat, biegać po lesie i odwiedzać nowych znajomych, ale jak każde dziecko najlepiej czuje się w domowych pieleszach. Daje wtedy upust swoim emocjom, jest nieskrępowany i iście szalony. W domu (u taty czy mamy) jest bezpiecznie i swojsko, więc młodzian Julek pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Jest dość pomysłowy, żywiołowy, szalony i nieprzewidywalny. Ma też swoje ulubione miejsca w domu, zajęcia i przedmioty. 



Książeczki czytane na kanapie oraz układanie resoraków to jego ulubione zajęcia. Lubi też obejrzeć dobrą bajkę (najlepsze są te evergreeny: Koziołek Matołek, Przygody Kota Filemona, a Akademia Pana Kleksa to absolutny hit), ale nie może być to zbyt długi ciąg obrazów, bo dziecko wtedy zaczyna się nudzić. A nuda napędza niebezpieczną pomysłowość u dwulatka, szczególnie gdy owy dwulatek posiada dwa Jack Russell Terriery. Dokuczanie im, gonitwy to jest dopiero zabawa. Ale oczywiście wszystko do czasu. W stanie zawieszenia "broni" towarzystwo dogaduje się wybornie! Pokładanie się na siebie, pieszczoty i wspólne wylegiwanie jest na porządku dziennym :) Delikatności i subtelności trzeba uczyć i nie przychodzi to dzieciom tak naturalnie jakby się nam zdawało. Nie ma jednak wątpliwości, że relacja pies - dziecko jest pozbawiona wszelkiej sztuczności - jedno i drugie jest w 100% szczere i bezpośrednie w działaniu. Scenki codzienne z ich udziałem bywają różne - od wrogości, zabawy po czułości - jak poniżej.





Niedawno młodzian został obstrzyżony tak aby fryzura oddawała jego prawdziwą osobowość ;)

Jako, że troszkę się pochorowaliśmy i idą nam piątki, Julian dużo odpoczywa i śpi! Sen jest najlepszym lekarstwem dla takiego Szkraba!

niedziela, 27 stycznia 2013

Zimowe julianowe spacery

Julian jest już dużym chłopcem, chodzi bez pieluchy i sam ciągnie sanki po śniegu. Dzisiaj mróz był lżejszy i można było sobie pozwolić na długi spacer. 
Wczoraj natomiast przy mrozie dziesięciostopniowym nie można było wytrzymać 30 minut. Julian zmarzł, ale w sumie dobrze się bawił. Grunt to ruch i ciepłe ubranie.

 Udało nam się wystać do jednego wspólnego zimowego zdjęcia. Tola już chętnie wolała być z łapkami ponad ziemią :)
W niedzielę można było wejść na zamarznięte jezioro Strzeszyńskie - chyba Julkowi trudno było pojąć jak to się wszystko dzieje, że chodzimy po lodzie, ale ubaw miał po pachy.


 Robienie orłów na śniegu bardzo mu się spodobało!


 Śnieżki!!! Atak na mamę.

 Uciekanie przed śnieżkami
 Zgrywy!
 Śnieg jest pyszny!!!!!!!!
Dorosłym również atmosfera się udzieliła :)
W lesie i na saneczkach też nie było nudno. Nawet udało nam się w zawrotnym tempie zjechać z górki, do czego Juliana od początku zimy nie było można przekonać. Jak już zjechał bez wypadku to chciał znowu.


Na koniec dwa portreciki Króla Julasa, który niebawem skończy 2,5 roku!