niedziela, 25 marca 2012

Wiosenne przechadzki

Wiosna nastała już na całego. Można do woli spacerować i hasać czyli to co Julek lubi najbardziej. Jak się gdzieś wkręci to ciężko go odciągnąć od zabawy. A przecież do domu kiedyś trzeba wrócić...
Julian już na tyle nabrał koordynacji ruchowej, że śmiało biega i samodzielnie stara się wchodzić na wszystko. Skutki podbojów są różne.


 Dobrze jest móc posypać sobie piachem.
 Zjeżdżalnie mamy prawie opanowaną :)
 Julian bardzo garnie się do ludzi, dzieci i zwierząt także. Łatwo zawiera znajomości, szczególnie z dziewczętami. Przeważnie przyciąga go jakaś zabawka, którą łatwo przechwytuje od niespodziewającej się niczego słodkiej, małej dziewczynki, po czym ucieka udając, że On wcale nic nie zabrał nikomu.







 Większe dziewczyny to nawet dają się przytulać :).
Dzisiaj rano tuż przed śniadaniem Julian jak zawsze postanowił pomóc mamie przy rozpakowaniu zakupów. Psie jedzonko dostało się do rączek - w sumie w sam raz na pożywne śniadanko!





sobota, 17 marca 2012

Wiosna za pasem

W końcu powiało wiosną! Cieplutko,słonecznie i dobrze by było gdybym mogła napisać wesoło. Niestety Julianowi wychodzą boleśnie kolejne zębole przez co zwyczajnie jest upierdliwy i gorączkuje troszeczkę. Do tego standard czyli katarzysko. Mamy nadzieję, że trójki w końcu się przebiją, bo tak dłużej będzie ciężko wytrzymać;).
Od środy Julek posiedział w domu z mamą z powodów ogólnej niedyspozycji zębowej. Może to i dobrze, jest więcej czasu, aby przyjrzeć się ile Julian zrobił postępów. Zaczął więcej wyrazów powtarzać, choć nadal jest to julianowy dialekt bardziej aniżeli język polski. Pije już dumnie ze szklaneczki, dzisiaj nawet ze smakiem wypił całą szklankę koktajlu z banana i mandarynek. Stara się nabierać jedzenie sztućcami ale większość trafia prosto do psich pysków (nadstawionych oczywiście na kąski).
Udało nam się pojechać na dłuższy spacer. Psy hasały, Julian też. Nosił dyski, pokrzykiwał.










Julian tak się wyhasał, że już potem miał siłę tylko siedzieć w gąszczach. Jak się okazało później - w drodze powrotnej zasnął i obudził się dopiero rano :).








wtorek, 13 marca 2012

Goście, goście

Ostatnio przewinęło się przez nasz domek sporo nowych Gości :). Bardzo miłe spotkania z ludźmi i psami w roli głównej. Ale jak to?? Przecież Julian musi być zawsze w centrum zainteresowania......
Julek na początku zachowuje dystans do nowych twarzy w domu, ale to raczej tylko dla zmyłki. Po odpowiednim rozkręceniu się potrafi swoją osobą totalnie wypełnić przestrzeń mieszkania i zrobić po cichutku wszystko czego normalnie nie wolno :). "Skoro oni tam rozmawiają to pewnie nikt nie zauważy, że zniknąłem...." Tak a potem znajduję dziwne rzeczy w śmietniku, inne rzeczy jakoś rozpływają się jak kamfora lub też Julian pożywia się w kąciku kremem z tubki... Do dziś poszukujemy pewnych sprzętów domowych. Heh

Julian często w trakcie wizyty dyskutuje w swoim języku, wtrąca własne słowa i żywo reaguje na przebieg rozmowy. No i oczywiście się POPISUJE, że niby z niego taki dziarski chłopak już. Sytuacje są komiczne. Szczególnie jeśli przychodzi do jedzenia pysznego ciasta...


Foto: WhiteSmokeStudio
Przy takiej ilości wrażeń to aż czasem trudno zasnąć wieczorem! 




niedziela, 11 marca 2012

Julian cyrkowiec

Jak każdy dwulatek (chyba...), Julian jest bardzo żywym i ruchliwym dzieckiem.
Z racji wczorajszej niepogody byliśmy w domu. W ciągu jakiś 15 minut Julek umie wykonać milion dwieście figur akrobatycznych, włożyć do buzi 17 różnych niejadalnych przedmiotów i wykonać sześć tysięcy min.





















Mimo swojego wszędobylstwa i żywotności, Julek staje się coraz grzeczniejszy. Oczywiście ma świetne pomysły, które trzeba szybko korygować reprymendą czy interwencją  np. wrzucanie skarpetek do kosza na śmieci, wyrzucanie z pojemnika psiej karmy, walenie różnymi przedmiotami w szybę okna balkonowego. Jednak większość jego pomysłów powoduje uśmiech na naszej twarzy albo wręcz wybuchy śmiechu, bo potrafi rozbawić jak cyrkowiec ;)