Odkąd w domu i życiu Juliana pojawiły się gumaki imitujące słodkie biedrony, biada wszystkim okolicznym kałużom!
Jeszcze nie wiadomo czym zajmie się Julian w przyszłości, na ten czas uprawia on znaną od dawna naukę kałużologii. Badania nad zawartością kałuż, ich mętnością, zawartością błota, temperaturą i smakiem wody stały się dla Juliana drugim życiem. To nic, że w gumokach woda po kolana a na kurtce, czapce, spodniach i twarzy pełno błota.
Nie dziwne, że przynajmniej raz dzienne przynoszone są na matki kolana gumaki z prośbą o spacer. Niestety ciężko jest wytłumaczyć 2 latkowi, iż przy 30 stopniowym upale kałuż nie ma.....
Dzisiaj było inaczej z racji obfitych opadów deszczowych. Relacja poniżej.
W zawodzie kałużologa trzeba się nachodzić, wiele razy zgłębia się te same kałuże i robi badania. Najpierw spokojnie, potem z większym rozpędem i rozmachem, niestety bywają zawirowania i akcja kończy się na kolanach w kałuży. Wtedy jednak można dobrze zbadać dno i zawartość błocka:).
Młody kałużolog nadaje się po wyprawie prosto do prania.















































