piątek, 3 sierpnia 2012

Letnio o Julianie

Julian latem zażywa kąpieli jeziornych i też morskich.  Woda go nie przeraża, ale nie okazał się jakoś wielkim entuzjastą dużego zbiornika zwanego jeziorem. Większa frajda to paplanie się w błocie lub też obrzucanie błotem innych (dosłownie - choć może i w przenośni, bo jak na razie jego język ciężko rozszyfrować). Największym pozytywem jest to, że się nie boi ani wody, ani wodnych zjerzdżalni, ani wodnych stworzonek - ryby i wodne robactwo.


Jak nie nad jeziorem to obserwuje otoczenie z balkonu, robiąc z sobie z Billa podusię.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Julian na wywczasie z tatą

Julian jest na wyjeździe z tatą, cicho i pusto bez rozrabiaki. Niby tyle pracy w domu a nie ma co ze sobą zrobić. Postanowiłam nadrobić z blogiem skoro głównego zainteresowanego brak w pobliżu.
Zanim wyjechał zaliczył z tatą i mamą kilka spacerów, rzucał dyskami, oglądał zwierzęta w leśniczówce, dużo podróżował rowerem, zdarzało się też i autobusem. Przede wszystkim bawił się dobrze. Julek uwielbia wychodzić z domu w celach poznawczych.
Zjeżdżalnia to teraz pestka!
Julian opanowuje ostatnio trudną sztukę wołania za potrzebą, bywa, że poza domem przymusi go to i owo ;). Wtedy trzeba posprzątać po Królu Julianie.

 Łap!




 Balony też są fajne, dopóki Bill ich nie przebije.
Na koniec dwa zdjęcia z mniej więcej tego samego czasu, jedno tegoroczne a drugie zeszłoroczne. UROSŁEM!!




środa, 20 czerwca 2012

Kałużologia stosowana

Odkąd w domu i życiu Juliana pojawiły się gumaki imitujące słodkie biedrony, biada wszystkim okolicznym kałużom!
Jeszcze nie wiadomo czym zajmie się Julian w przyszłości, na ten czas uprawia on znaną od dawna naukę kałużologii. Badania nad zawartością kałuż, ich mętnością, zawartością błota, temperaturą i smakiem wody stały się dla Juliana drugim życiem. To nic, że w gumokach woda po kolana a na kurtce, czapce, spodniach i twarzy pełno błota.
Nie dziwne, że przynajmniej raz dzienne przynoszone są na matki kolana gumaki z prośbą o spacer. Niestety ciężko jest wytłumaczyć 2 latkowi, iż przy 30 stopniowym upale kałuż nie ma.....
Dzisiaj było inaczej z racji obfitych opadów deszczowych. Relacja poniżej.









W zawodzie kałużologa trzeba się nachodzić, wiele razy zgłębia się te same kałuże i robi badania. Najpierw spokojnie, potem z większym rozpędem i rozmachem, niestety bywają zawirowania i akcja kończy się na kolanach w kałuży. Wtedy jednak można dobrze zbadać dno i zawartość błocka:).













Kałużologia ma to do siebie, że trzeba bardzo dokładnie wykonywać badanie, sprawdzając jadalność błota i jego rozrzut.






Młody kałużolog nadaje się po wyprawie prosto do prania.

niedziela, 10 czerwca 2012

Szaleniec

Dla wtajemniczonych nie jest nowiną, że Julian jest dość szalonym dzieckiem. Ma różne specyficzne upodobania, w tym latanie i przebywanie na wysokościach. Wygłupy na łóżku czy szarpanina na podłodze należą do jego ulubionych. Dostaje wtedy atak śmiechu i mógłby bez końca szybować. 




Można dostać niezłej zadyszki przy tych zabawach a wytłumaczenie że wszystko co dobre się kiedyś kończy jest bardzo trudne.