środa, 7 listopada 2012

Zaskoczenie

Zaskoczenie objawia się dwojako: po pierwsze że mamy już późną jesień, a ostatniego posta pisałam...uhuhu...dawno; po drugie tym, że me dziecko tak się zmienia!!

Każdego dnia odkrywam, że robi coś nowego i w końcu zaczął gęgać - a właściwie zaczęło to przypominać mowę  ludzką! Uwielbia opowiadać i przeżywa swe historie straszliwe.

Na szybko to przypominają mi się dwie rzeczy, które mnie strasznie zaskoczyły. Wracając do domu ze żłobka Julian bez zastanowienia wymienił towarzyszy piechurów: mama, Btla (tola), bij (Bill) i ja (Julian). Wiem, że pewnie dla większości rodziców to żaden wyczyn, ale przyłapanie dziecka na świadomym rozumowaniu jest dość zdumiewające.

Drugą rzeczą jest sztuka rysowania. Oj długo nam ona nie szła, albo szybko się nudził albo kredki lądowały w buzi i przewodzie pokarmowym Dżej Ti. Lubił sobie pobazgrać, ale skupienie nie trwało więcej jak jakieś 10 min.Większość rysunków wykonała mama. Aż tu pewnego dnia - wtorku szóstego listopada roku bieżącego dzieciątko bardzo szczegółowo zakolorowało moje ciężarówki i inne wypociny na kartce! Z przejęciem patrzyłam jak Julek stara się dokładnie zakolorować pola na rysunku. Instrukcje co do tego co konkretnie miało się na tym dziele znaleźć Szanowny Pan Jul także dokonywał własnoręcznie. Jest więc nawet mama, tata, tola, bill, pan kierowca w postaci bazgroła za kierownicą ciężarówki i sławny już samochód babci :)
Oto dzieło:
Poza tymi rzeczami jest codziennie kilka drobinek, które okazują się być nowymi odkryciami i umiejętnościami! Oczywiście zaliczają się do tego też pomysły w skakaniu po stole czy robieniu z koca wycinanek. To strasznie cieszy :)

Jesienią Julian dużo spacerował, oczywiście w towarzystwie sfory. Tola może nie przepada bardzo za Julianem, ale jakoś koegzystują i póki co krew się nie polała. Za to Bill jest niekwestionowanym przytulasem i wybawicielem.


Niebawem więcej wieści Julianowych - no i zdjęć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz