czwartek, 8 marca 2012

Spacery

W ubiegłym tygodniu wybraliśmy się na dłuższy spacer - pogoda dopisała - świeciło słonko, mrozik odpuścił.
Julian bardzo lubi bieżyć :)  czyli iść sobie tylko znaną drogą, najlepiej w odwrotnym kierunku, do tego który wyznaczyła mama. Na odludziach nie używa już wózka a jak się zmęczy to chętnie wskakuje mamie na barki. 














Uciekinierstwo Julianowe przeważnie ma finał na ziemi. Nie patrząc pod nogi, kiedy równowaga pozostawia jeszcze wiele do życzenia, łatwo o wywrotkę. Julek często leży na ziemi, co bynajmniej mu nie przeszkadza. Niestety z każdego takiego spaceru kurtka i spodnie nadają się do prania, ale kto tam by się tym przejmował! 




Jak już upadki się znudzą i głód zawita do żołądka to chętnie wskakuje na barki matczyne w celach regeneracyjnych - poniesienia i nakarmienia.

Natomiast to co kręci Julka najbardziej to zbieganie z górek - przeważnie na oślep, byle szybciej. Nie rzadko  z zamkniętymi oczami co skutkuje katastrofą :)















Na koniec uroczego spaceru, gdy zmierzaliśmy do auta, aby udać się do ciepłego domku, Julian uraczył nas takim kupskiem, że trzeba było uchylać szyby w aucie :). Widocznie w beztrosce zapomniał, że w pieluchę niespodzianek już nie robimy :).
 

poniedziałek, 20 lutego 2012

Wieczorne rytuały

Wieczory zawsze staramy się aranżować tak samo, aby Julian wiedział, że nadchodzi noc i czas spania. Przed kąpielą informuję go, że zaraz nastąpi myju-myju :) Sprzątamy zabawki, w czym o dziwo ostatnio nawet stara się pomagać.
Podczas nalewania wody do wanny, Julian pozbywa się części garderoby, która przeważnie nie nadaje się już do ponownego użycia. Następnie musi odbiegać swoje kilometry tak jak go Bóg stworzył. Sprawia mu to niesamowitą frajdę. Widok uciekiniera bez odzienia jest bezcenny i mama pozwala mu na chwile łobuzowania.
Kąpiel idzie sprawnie, Julian używa już mydła we własnym zakresie, chociaż myty jest głównie brzuch. Reszty dopilnuje mama. Trzeba też umyć zęby i obowiązkowo pobawić się trochę zabawkami.
Po kąpieli jest suszenie i ubieranie oraz wygłupy.



Potem Julian czeka jeszcze na podanie witamin i dokonanie reszty zabiegów pielęgnacyjnych.
Wbrew pozorom wieczorne rytuały codziennie są inne, bo same dzieci są nieprzewidywalne. Następowanie po sobie tych samych schematów pozwala Julkowi wyciszyć się (choć czasem wydaje się to być kompletnie niemożliwe w jego przypadku) i pomaga zasnąć. 
W łóżeczku czekają misie, podusia, pielucha i najlepszy przyjaciel: Bill.

Pozostaje życzyć tylko dobrej nocy i mieć nadzieję, że takowa ona będzie :)

niedziela, 19 lutego 2012

Jak powiedzieć KOCHAM?

Jeśli jest się małym chłopcem, często się dokucza i wykańcza mamę, a nade wszystko nie umie się mówić to jak powiedzieć KOCHAM?
Jest kilka sposobów, które czasem przychodzą Julianowi łatwo. Uścisk, świadome utulenie czy szczery uśmiech. Są dla mamy rekompensatą za cały trud. Choć to ulotne sekundy zatopione w godzinach naszego życia, nadają jemu właściwy sens.


Mama też stara się odwzajemnić wyznanie, bez wypowiadania niezrozumiałych jeszcze słów. Dzisiaj tuliliśmy się krótko przy przepięknej piosence Anny Marii Jopek "Piosenka dla Stasia":


Zbliża się zmierzch do Twoich stóp 
Za chwilę będzie tu
Przyniesie Ci
Ziarenka snu
Będziesz mógł biegać po nich boso
Niech twoje sny są cudowne jak żywy świat
Gdzie w kępie mchu
Kosmate ćmy
Myją swe skrzydła kroplą rosy



Czasem też można i tak:



Julianowe zwyczaje

Tydzień pędzi niesłychanie - nim się obejrzymy znowu weekend. Julian chodzi do żłobka dzielnie, już nawet nie płacze przy odprowadzaniu. Ten tydzień przebiegł pod znakiem ataku zimy, większość czasu jeździliśmy do żłobka na saneczkach.Tak najłatwiej było przebić się przez śniegi. Wczoraj z resztek ulepiliśmy bałwanka w lesie, podobał się Julianowi tylko ciężko było mu zrozumieć, że nie wraca z nami do domu.
W domu potrafi dać w kość mamusi, zawsze chce postawić na swoim i bardzo ciężko przychodzi mu słuchanie się. Dlatego też ciekawiło mnie co też Panie w żłobku o nim myślą, ale okazuje się, że tam jest grzeczny i usłuchany. W sumie dobrze, że chociaż gdzieś.:)


Ostatni tydzień postanowił wstawać o 5 rano, więc o 7 już praktycznie był w żłobku. Niestety z powodu drobnych początkowych trudność w przystosowaniu się, smoczuś musiał wrócić. Poza tym ciągle wychodzą zębole co bardzo dokucza Julkowi i trzeba go było jakoś pocieszyć.Przy ząbkowaniu pojawił się oczywiście katar i kaszel - to oznaka, że zęby Julianowi rosną na całego.
W tym tygodniu odwiedziła nas babcia - niestety wpadła na chwilę i nawet nie widziała wnusia. Natomiast przywiozła wielką torbę podarków, z których Julian miał ogromną frajdę! Traktorek z przyczepą oraz zwierzaki są w obrocie od czwartku, a z wyścigówkami najlepiej położyłby się spać! W dodatku Julianowi skapnęło się wiele pięknych ubranek, które na pewno się przydadzą!


 Nasz chłopiec lubi autka, ale bawi się nimi przeważnie układając je koło siebie. Potrafi ustawić cały plac aut - to pewnie po dziadku!






Zwierzątka rozpoznaje i uwielbia je pokazywać w książeczkach. Co do wdawania i naśladowania odgłosów to i owszem, ale wybranych zwierzaków - kota, psa, krowy. Z łatwością z resztą naśladuje dorosłych o ile ma na to ochotę i jest w dobrym nastroju. 


Nade wszystko Julian kocha jednak.....ganiać. Pewnie dlatego tak nazwaliśmy tego bloga. Gania większość czasu, no i przeważnie ucieka bądź ściga Tolę i Billego, ostatnio też sporo czasu poświęca na dokuczaniu szczeniakom. Te jednak nie pozostają mu dłużne - mają już ząbki, których potrafią użyć. Upilnowanie towarzystwa bywa nie lada wyzwaniem.








 Biedaki szukają schronienia przed drapieżcą gdzie się da!


Najbardziej jednak Julian kocha Billa - z wzajemnością. Często okazuje mu ogromne dawki czułości,a nasz Billy odwzajemnia mu to dogrzewając malucha w nocy pod kołderką. Chłopaki się dobrze DOGadują :)