niedziela, 19 lutego 2012

Julianowe zwyczaje

Tydzień pędzi niesłychanie - nim się obejrzymy znowu weekend. Julian chodzi do żłobka dzielnie, już nawet nie płacze przy odprowadzaniu. Ten tydzień przebiegł pod znakiem ataku zimy, większość czasu jeździliśmy do żłobka na saneczkach.Tak najłatwiej było przebić się przez śniegi. Wczoraj z resztek ulepiliśmy bałwanka w lesie, podobał się Julianowi tylko ciężko było mu zrozumieć, że nie wraca z nami do domu.
W domu potrafi dać w kość mamusi, zawsze chce postawić na swoim i bardzo ciężko przychodzi mu słuchanie się. Dlatego też ciekawiło mnie co też Panie w żłobku o nim myślą, ale okazuje się, że tam jest grzeczny i usłuchany. W sumie dobrze, że chociaż gdzieś.:)


Ostatni tydzień postanowił wstawać o 5 rano, więc o 7 już praktycznie był w żłobku. Niestety z powodu drobnych początkowych trudność w przystosowaniu się, smoczuś musiał wrócić. Poza tym ciągle wychodzą zębole co bardzo dokucza Julkowi i trzeba go było jakoś pocieszyć.Przy ząbkowaniu pojawił się oczywiście katar i kaszel - to oznaka, że zęby Julianowi rosną na całego.
W tym tygodniu odwiedziła nas babcia - niestety wpadła na chwilę i nawet nie widziała wnusia. Natomiast przywiozła wielką torbę podarków, z których Julian miał ogromną frajdę! Traktorek z przyczepą oraz zwierzaki są w obrocie od czwartku, a z wyścigówkami najlepiej położyłby się spać! W dodatku Julianowi skapnęło się wiele pięknych ubranek, które na pewno się przydadzą!


 Nasz chłopiec lubi autka, ale bawi się nimi przeważnie układając je koło siebie. Potrafi ustawić cały plac aut - to pewnie po dziadku!






Zwierzątka rozpoznaje i uwielbia je pokazywać w książeczkach. Co do wdawania i naśladowania odgłosów to i owszem, ale wybranych zwierzaków - kota, psa, krowy. Z łatwością z resztą naśladuje dorosłych o ile ma na to ochotę i jest w dobrym nastroju. 


Nade wszystko Julian kocha jednak.....ganiać. Pewnie dlatego tak nazwaliśmy tego bloga. Gania większość czasu, no i przeważnie ucieka bądź ściga Tolę i Billego, ostatnio też sporo czasu poświęca na dokuczaniu szczeniakom. Te jednak nie pozostają mu dłużne - mają już ząbki, których potrafią użyć. Upilnowanie towarzystwa bywa nie lada wyzwaniem.








 Biedaki szukają schronienia przed drapieżcą gdzie się da!


Najbardziej jednak Julian kocha Billa - z wzajemnością. Często okazuje mu ogromne dawki czułości,a nasz Billy odwzajemnia mu to dogrzewając malucha w nocy pod kołderką. Chłopaki się dobrze DOGadują :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz