Ponieważ przyszła zima to trzeba było użyć saneczki. Zima pewnie zaraz sobie pójdzie, no a sankami na sucho po mieszkaniu to ciężko ;)
Wybraliśmy się z Panem Julianem na saneczki i chociaż nastrój miał od rana barowy to udało się zachęcić go do śniegu, sanek i całej tej Pani zimy.
Próby ciągnięcia sanek - skoro dorośli umieją to przecież będę umiał i ja!
Chwilowy spadek formy, pewnie przez wybrzydzanie przy śniadaniu.
Radocha straszna - Tola jako drugi pasażer saneczkowy. Tola mniej zadowolona ale przynajmniej w łapki ciepło. Tola zimy nie lubi, więc wszystkie minusowe temperatury przyprawiają ją o dreszcze.
Jest też i filmik - krótki z wyczynów saneczkowych. Julian był wyjątkowo niemrawy, normalnie go roznosi. Pewnie to z powodu ilości warstw odzienia na sobie, niewyspania (nocami cały czas nie daje się wyspać sobie i nam) i ogólnie przypisanych wiekowi (czyli dwulatkowi) przywar.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz