Jak każdy dwulatek (chyba...), Julian jest bardzo żywym i ruchliwym dzieckiem.
Z racji wczorajszej niepogody byliśmy w domu. W ciągu jakiś 15 minut Julek umie wykonać milion dwieście figur akrobatycznych, włożyć do buzi 17 różnych niejadalnych przedmiotów i wykonać sześć tysięcy min.
Mimo swojego wszędobylstwa i żywotności, Julek staje się coraz grzeczniejszy. Oczywiście ma świetne pomysły, które trzeba szybko korygować reprymendą czy interwencją np. wrzucanie skarpetek do kosza na śmieci, wyrzucanie z pojemnika psiej karmy, walenie różnymi przedmiotami w szybę okna balkonowego. Jednak większość jego pomysłów powoduje uśmiech na naszej twarzy albo wręcz wybuchy śmiechu, bo potrafi rozbawić jak cyrkowiec ;)





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz